Cała Polska jak jeden mąż nie cierpi Hołdysa. Bo Hołdys lubi pieniążki. Wjelkie piniondze, jak mówi Dżoana K., przeszły mu podobno koło nosa przez złych ludzi, którzy zamiast walić do Empików drzwiami i oknami i kupować jego płyty, lekceważą święte prawa muzyka do zarabiania hajsu i ściągają codziennie gigabajty jego kawałków z internetu. To przy jego muzyce bawimy się na imprezach, towarzyszy nam też w autobusach i tramwajach, centrach handlowych, a 80% populacji przyznaje, że śpiewa jego kawałki pod prysznicem.
Dobra, pora wrócić do prawdziwego świata. Szczerze mówiąc piosenek tego pana posłuchałam na YT dopiero po tym, jak porównał się do Claptona i cały naród zaczął go nienawidzić. Zastanawiałam się, czy rzeczywiście w naszym kraju mieszka taka gwiazda, świetny gitarzysta i kompozytor, z charyzmą i wszystkim innym. Tylko niedoceniony, bo ludzie są chamy i się nie znają.
Może i taki muzyk tu mieszka, ale na pewno nie jest nim Hołdys. Normalnie prawie usnęłam po paru minutach słuchania. Nagranie koncertowe, powinno się coś dziać, nie dzieje się nic, piosenka przeciętna (dobra, to trochę pochlebstwo z mojej strony), no gdzie ta claptonowatość? Nie znalazłam.
Może się nie znam.
Brak powiązanych notek.